Somatyka i emocje

Zaburzenia zdrowotne występujące zwykle w dwóch krańcowych obszarach kręgosłupa – u podstawy (czakra korzenia) i w potylicy (czakra trzeciego oka i gardła) powiązane są z zaburzeniami emocjonalnymi i kinestetycznymi powstałymi w bardzo wczesnym okresie niemowlęcym.

W artykule opiszę kontekst występowania takich problemów oraz metody ich regulowania.

Załóżmy, że utożsamiasz się aktualnie ze stanem powtarzających się chorób zatok, uszu, gardła z towarzyszącym bólem oraz wydzieliną, a także chorób organów i narządów znajdujących się w rejonie bioder, co może obejmować układ moczowo-płciowy, układ trawienno-wydalniczy, dysplazje i zwyrodnienia kości i kręgów. Diagnoza stanu emocjonalnego wykazuje powtarzające się stany lękowe, lub jeśli lęk jest wyparty, to na poziomie świadomym pojawia się emocja złości, a jeśli także złość jest wyparta, to stan można nazwać zamrożeniem, zobojętnieniem, zzombieniem. Sytuacja wydaje się być zamkniętym kołem napędzających się reakcji somatycznych, które z kolei pogarszają stan psychiczny. Taka osoba ma wrażenie bezsensowności działań i bezradności.

Cofnijmy się zatem do okresu niemowlęctwa. Maleńka kruszynka leży w łóżeczku lub w kołysce i jeszcze nie rozróżnia swojej odrębności emocjonalnej i fizycznej od mamy. Jej samopoczucie określa bliski kontakt z ciałem matki oraz stan emocjonalny matki. Jeśli czuje jej ciepło i stabilność ciała, jej pogodny nastrój i miłość – dziecko nie ma właściwie innych potrzeb, nawet jeśli chwilowo jest mokra pieluszka lub jest głodne, to nie stanowi zaburzenia rozwojowego. Jednak życie niesie ze sobą wiele wpływów, które nie pozwalają na zrealizowanie właściwych warunków. Dziecko długi czas leży samo, bez kontaktu z ciałem matki, jej podparcia, które dla niego oznacza pierwsze ugruntowanie, kontakt z Ziemią – planetą, na której się urodziło. Mama w tym czasie wykonuje różne czynności w oddaleniu od dziecka i przeżywa stany emocjonalne dalekie od pogodnych. Ciało dziecka pamięta wspierający dotyk dwóch dłoni matki podnoszących go z łóżeczka – w okolicy tylnej części bioderek i w okolicach potylicy. Jeśli nie powtarza się ten dotyk wystarczająco często, tak jak dziecko go potrzebuje, wytwarza się wrażenie braku, właśnie w tych punktach podparcia, które jednocześnie są punktami gruntującymi sens obecności dziecka na ziemi. Jeśli matka przeżywa jednocześnie emocje niskowibracyjne lęku, złości, frustracji, depresji, to dziecko odczuwając jej emocje (bez względu na to czy są w kontakcie cielesnym, czy nie) będzie miało jeszcze większą potrzebę uspokojenia poprzez gruntowanie, czyli potrzebę dostępu do wspierającej energii ziemi przez ciało matki. Będzie sygnalizowało to płaczem do czasu aż matka zaspokoi potrzebę lub do czasu, aż się podda. Matka może nie zaspakajać potrzeb gruntujących bezpieczeństwo dziecka z różnych powodów: nie ma lub nie chce poświęcać swojego czasu, wpływają na nią zewnętrzne dogmaty, które głoszą na przykład tezy o nierozpieszczanie dziecka. Wtedy utrwala się w dziecku wzorzec beznadziejności wszelkich starań, wyrażania sygnałów. Przestaje płakać ku zadowoleniu rodziców, ale już jest w pułapce i konsekwencje będą ciągnęły się przez całe życie. Dorastające dziecko i dorosły nie ma ukształtowanego poczucia kontaktu z ziemią, przez co energia elektryczno-magnetyczna ziemi nie krąży wystarczająco wartkim nurtem w jego ciele, zatem zaburzone są mechanizmy samonaprawcze organizmu. Prawidłowo reagujący system pulsuje w rytmie naładowania i rozładowania. Wpływy zewnętrznego środowiska w postaci szkodliwych pól naładowanych dodatnio (smog elektromagnetyczny zdobyczy cywilizacyjnych), niskowibracyjne pola emocjonalne i świadomościowe – nie mogą być na bieżąco neutralizowane, powstają zagęszczenia i zatory na ścieżkach nerwowych oraz w tkankach i powięziach, które to przewodzą ładunki elektryczne. W miejscach zagęszczenia powstają stany zapalne i pojawiają się zniszczone komórki, a kiedy pojawia się martwa substancja, pojawiają się też przygotowane przez naturę do swojej funkcji neutralizacyjnej i transformacyjnej patogeny (bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty). Mechanizmy przyrody zostały perfekcyjnie zaprojektowane, ale człowiek w swej arogancji i ignorancji nie chce z nią współpracować. Preferuje walkę. Dumny, że zauważył pod mikroskopem mikroby - stara się je zniszczyć i faktycznie, na krótki czas udaje mu się. Jednakże absolutnie nie dociera do przyczyn zaburzeń.

Jak wobec tego radzić sobie z praprzyczyną chorób, do której lekarze nie mają dostępu ze względu na niewystarczające wykształcenie w holistycznym postrzeganiu człowieka, a także ze względu na system opieki zdrowotnej, która uniemożliwia prawidłowe zajęcie się pacjentem?

Proponuję zaufanie własnym mechanizmom samoleczenia ciała i samodzielną pracę w udrożnieniem przepływu energii począwszy od stóp - pierwsze punkty styczne z Ziemią, a także uwzględnienie punktów podparcia w dolnym i górnym rejonie kręgosłupa np. poprzez leżenie na zrolowanych ręcznikach. Praca z podświadomą pamięcią braku polega na rozlużnieniu się i skupieniu swojej uwagi na odczuwaniu ucisku w tych dwóch punktach. Wkrótce pojawi się odczucie przyjemności, które ma znaczenie terapeutyczne. Jako dorosłe osoby, które mają poczucie odpowiedzialności za siebie, możemy dać sobie maksimum uwagi i miłości, których brakowało nam w dzieciństwie. Nie potrzebny jest żal, poczucie straconego czasu czy pretensje do rodziców ponieważ takie emocje utrzymują nas nadal w fazie niemowlęctwa i odczuwaniu braku. Czas upłynął, a my dojrzeliśmy do samostanowienia.

Jeśli ktoś potrzebuje wsparcia w początkowym okresie pracy nad uziemieniem i udrożnieniem przepływu energii, polecam ćwiczenia bioenergetyczne Alexandra Lowena, które potem można wykonywać samodzielnie.