Nazizm nasz codzienny

Pamiętasz szkołę podstawową i panią nauczycielkę? Zaszczytem było być blisko pani, podać jej to i tamto, kiedy poprosiła mówiąc po imieniu, bo wtedy było się wyróżnionym. Tak więc były dzieci te z wianuszka dookoła pani, z pierwszych rzędów, których rodzice przychodzili do szkoły i protekcyjnie uśmiechali się do pedagogów i dzieci na obrzeżach kręgu, na końcach kolejek i korowodów, których rodzice byli jacyś inni i rzadko przychodzili do szkoły. Był dość jasno zarysowany podział na tych lepszych i tych gorszych. "Lepsi" byli uprawnieni do prowadzenia działań wojennych przeciwko "gorszym". Prześladowanie dziecięce jest okrutne i obejmuje wymyślanie okropnych historii o "gorszych", wyśmiewanie się z nich wprost i za plecami, robienie głupich min, miny pogardy i obrzydzenia, umyślne popychanie lub ostentacyjne lekceważenie. "Gorsi" albo się nie bronili, tylko zamykali w sobie unikając "lepszych" albo odpowiadali atakiem, co i tak zwykle kończyło się dla nich źle.

 
Nastoletni już "lepsi" i "gorsi" mają swoje grupy, swoje zasady, specyficzny język, swoje tematy, miejsca, muzykę... Generalnie wszystko co może mieć krańcowo różne bieguny nadaję się do stworzenia grupy. Każda z grup, aby była silna i mogła prowadzić usprawiedliwione działania wojenne, musi uważać się za "lepszych", a grupę z drugiego bieguna za "gorszych". Bardzo często grupa nastolatków, która właśnie "dorosła" i odkryła fałsz tego świata, fałsz nauczycieli i rodziców, buduje własną kulturę i moralność, gdzie lojalność wobec ziomali jest najwyższą wartością. Na tym poziomie działania wojenne już mogą grozić śmiercią ofiar.
 
Młodzi ludzie mają wystarczającą sprawność intelektualną aby wiedzieć, że grupa "lepszych" ma pieniądze, a grupa "gorszych" klepie biedę. Dlatego wyścig szczurów na studiach i w korporacjach jest napędzany przez wszystkich chcących załapać się do grupy uprzywilejowanej. Nie ma znaczenia jakich metod użyją, walka toczy się o stanowiska, o przyszłych prawników, sędziów, lekarzy, dyrektorów, prezesów, którzy będą mogli czerpać z zasobów "gorszych" klientów, pacjentów, pracowników. Używa się w tej wojnie manipulacji, pochlebstw, oszustw, przekrętów, prześladowania, znęcania się, intryg, plotek.
 
Podziały na "lepszych" i "gorszych" mamy utworzone szczególnie wyraźnie w polityce, religiach, państwach, narodach. Przy czym charakterystyczne jest, że z reguły każda z grup (politycznych, religijnych, narodowych) ma siebie za "lepszą", co oczywiście daje jej uprawnienia, by zgodnie ze swoim sumieniem (sumieniem grupy) prowadzić działania wojenne z "gorszym" przeciwnikiem. Walkę polityczną widać wszędzie w mediach i w rozmowach między ludźmi. Walka religijna ma wymiar absolutu i toczy się między "lepszymi" czyli tymi od Boga i "gorszymi" czyli od diabła. Powołując się na święte księgi, przekazy przodków i objawienia "lepsi" prowadzą zagorzałe działania wojenne z "gorszymi" spędzając całe życie na tej walce. Szkopuł w tym, że każdy walczy z każdym.
 
Przenosimy to również na rodziny. Znacie ta wojnę między rodzinami? Wystarczy tylko wpoić przekonanie, że nasza rodzina jest lepsza. Ci "lepsi" będą walczyć w imię krwi przodków, w imię tradycji, w imię miedzy na polu... Doprowadzą do rozwodów, do sądu, do szpitala psychiatrycznego... I do śmierci także, czasem głośnej, ale najczęściej takiej cichutkiej w wyniku choroby.
 
I docieramy do największej i najbardziej pierwotnej wojny w nas samych. Nasza jasna i ciemna strona ciągle ze sobą walczą. Jesteśmy przecież przekonani, że jasna to ta "lepsza", a ciemna to ta "gorsza". Im bardziej zwalczamy ciemną poprzez potępienie, wyparcie, wstyd, zaprzeczenie, tym bardziej ona walczy z jasną, a nawet przybywa jej mocy.
 
Trofea wojenne nazizmu są wszędzie. Podziały cały czas są podsycane. Wojnom nie ma końca.
 
Czy widzisz bezsens podziału na lepszych i gorszych? Czy bierzesz udział w podsycaniu schizofrenicznych podziałów? 
 
Zaakceptowanie istnienia różnorodności bez wartościowania etykietami "lepszy" czy "gorszy" jest kierunkiem do zaprzestania działań wojennych, jest drogą do pokoju. Dopiero wtedy może rozkwitać miłość, taka na głębokim poziomie, miłość do każdego istnienia i do Natury, a także do źródła, z którego wszystko pochodzi.