Jeśli wiesz kim jesteś ...

JEŚLI WIESZ KIM JESTEŚ, NIE MUSISZ NIC UDOWADNIAĆ .

Wiele osób potrzebuje udowodnić innym, że są tacy i tacy właśnie (jacy chcieli by być obserwując może kogoś, kto taki jest, lub czytając o takim właśnie bohaterze z książki). Wkładają mnóstwo wysiłku, organizują akcje, planują strategie i słowa. Temat może zawładnąć całą ich świadomość odciągając od penetrowania osobistego wnętrza w poszukiwaniu własnego diamentu, który może nie być podobny do szafiru bohatera. Zwodnicza ścieżka udowadniania światu (i sobie też) wprowadza zamęt w relacjach, bo po pierwsze ludzie gdzieś głęboko czują fałsz, po drugie dochodzi do wymiany niskowibracyjnej (poziom poniżej wibracji odwagi). Konsekwencje w rozrachunku ogólnym opłakane dla każdej strony.

Jeśli kobieta nie zna swojej wartości - będzie chciała "odbić" faceta przyjaciółki aby udowodnić, że jest bardzo atrakcyjna, a najlepszym dowodem będzie w jej ocenie bycie jeszcze bardziej atrakcyjną od przyjaciółki, którą naprawdę podziwia.

Jeśli ktoś uzna, że nauczyciel skutecznie naucza jakiejś metody, będzie chciał na bazie tej metody stworzyć swoją własną i aby udowodnić, że jest lepszy od nauczyciela przeprowadzi szeroko zakrojoną akcję deprecjacji nauczyciela i jego metody. Wtedy być może uzna, że on właśnie, a nie nauczyciel jest osobą kompetentną w jakiejś dziedzinie.

Tak działają osoby, u których jest zaburzone poczucie tożsamości i własnej wartości. To ścieżka ego prowadząca na manowce. To głęboka niewiara w swoją unikalność i wartość. A gdyby tak całą energię z udowadniania skierować na poszukiwania swoich talentów, doświadczanie siebie bez porównań, gdzie drogowskazem jest rosnąca wibracja... Jakże uprościłyby się nasze ścieżki i bezdroża. Jakże bliżej bylibyśmy swojej duszy.