Kobieta daje

Kobieta daje, promienieje miłością, przepełniona jest słodkim, pięknym. A zatem ma.

(Ale żeby mieć musi najpierw się nasycić.)

Mężczyzna bierze, otula się miłością kobiety, rozluźnia się, łagodnieje. A zatem ma skąd wziąć.

(Ale żeby miał skąd wziąć, musi najpierw stworzyć warunki aby kobieta się nasyciła.)

Jak to wygląda w dzisiejszych czasach?

Kobieta nie ma jak i kiedy się nasycić, bo ciągle się opróżnia, wymęczona i biegnie za iluzjami, że tam gdzieś będzie mogła to w końcu zrobić (nasycić się). Nie rozumie co daje jej nasycenie. Wierzy reklamom. Nie rozumie, że może sama się sycić energią, jeśli będzie miała warunki i czas.

Mężczyzna chce wziąć gotową nasyconą miłość od kobiety, bez konieczności stwarzania jej warunków do nasycania, ale nie udaje mu się znaleźć tej gotowej nasyconej, co najwyżej tylko pozory. Nie rozumie jak buduje się nasycenie kobiety. I nie rozumie, że podąża za takim rodzajem energii, który ma tylko kobieta.

Pejoratywny program znaczenia "brania" i znaczenia "dawania" spowodował bunt i blokadę. Branie uznawane za wykorzystywania, a dawanie za ofiarę, blokuje przepływ brania i dawania. W efekcie wieczne  niespełnienie kobiety i mężczyzny. Nieustające rozczarowania i niezrozumienie o co chodzi z tą energią.

Jeśli ktoś nie obudzi się - kończy jako wrak energetyczny, którego nie napełniły rzeczy, ani opinie, stanowiska, autorytet, sława, pieniądze, majątek. Sfrustrowany, schorowany i zgorzkniały (objawy pustki energetycznej) umiera przed czasem.

Tymczasem zrozumienie tych praw ustanowionych przez boski podział na dwie płcie prowadzi do nieustającej wymiany i wzrastania. Ona się nasyca, ona daje. On bierze i zapełnia się. Pną się coraz wyżej i rosną na tym boskim paliwie. Ona się bardziej nasyca, on może jeszcze więcej wziąć. Zgadnijcie dokąd ta droga?