Jest taki kraj

Był sobie naród i kraj gdzie przyszli rodzice, kiedy decydowali się zaprosić dziecko do ich świata, budowali mu ołtarzyk w domu, gdzie ozdabiali go świeżymi kwiatami, malowali kolorowe rysunki przedstawiające jak bardzo będzie szczęśliwa ich rodzina, przynosili zabawki i nakręcali muzykę, która koiła i bawiła. Czasami też mężczyna grał na własnym instrumencie stworzoną dla przyszłego dziecka balladę, a kobieta przygotowywała słodkie mleko, którego część spalała nad ogniem, aby dym z napoju unosił się i docierał do przestrzeni skąd miało przyjść dziecko, a pozostałą część wypijała zachwalając smak. Czasem kobieta i mężczyna tańczyli razem przy ołtarzyku, przychodzili codziennie aby przedstawić dziecku jak odpowiednimi rodzicami być mogą. Zapraszali duszę, aby zechciała zejść i narodzić się w ich domu. Im bardziej dbali o ołtarzyk, tym piękniejsza dusza chciała do nich zejść. Ten rytuał był stosowany niemal w każdej rodzinie i nabierał coraz bardziej pomysłowych kształtów, ponieważ było dla wszystkich jasne, że skutecznie wspierał pojawianie się nowego, lepszego pokolenia ludzi. W ten sposób w tym kraju i narodzie odradzała się nowa rasa, która ustanawiała lepsze prawa, która budowała lepsze jutro na bazie wysokich cech moralnych i duchowych.

Stopniowo zanikały ołtarzyki poświęcone zmarłym, a wraz z nimi zanikało wspomnienie bólu i cierpienia. W kraju tym malała destrukcja i chaos, chociaż nikt nie wyszedł na ulicę i nie walczył za wolność.