Synek Mamusia

Synowie.

Mówi podświadomość syna: "Jakże cierpię. Tyle wysiłku włożyłem, aby być silnym, aby kobieta, którą pragnę widziała mnie męskim i niezależnym. Takim właśnie chciała mnie widzieć moja pierwsza kobieta, którą kochałem - moja mama. To dla niej się starałem. Pamiętam jej miłość, jej zachwyt kiedy odnosiłem pierwsze sukcesy, pierwsze kroki, moje dzieła. A gdy przewróciłem się i kolano krwawiło, pamiętam jej czułość, troskę. Ten wzorzec kobiety mam zakodowany w najgłębszych komórkach mego ciała. Więc staram się jak mogę aby mnie kochała. Lecz nie zawsze odnoszę sukcesy, a bywa też, że upadam...

Ale ona zachowuje się inaczej niż moja mama. Nie dostrzega moich starań, nie docenia moich drobnych sukcesów, nie opatruje ran i porażek. Więc narasta we mnie gorycz i złość. Chcę ją ukarać. Jeśli zaleje mnie gniew, użyję nawet przemocy fizycznej, lub po prostu ucieknę, tam gdzie jej nie ma. Tej niedobrej, która nie spełnia swojej roli. Poszukam sobie innej, lepszej. Przecież musi gdzieś istnieć prawdziwa, dobra dla mnie kobieta.

Ale nie umiem tego świadomie wyrazić, bo bardzo staram się być męski... Więc piję, gram w gry, wyjeżdżam w delegacje, na ryby, zdradzam, zapracowuję się, choruję."

Taki scenariusz odgrywany jest przez wielu. Zostały zniszczone prawidłowe więzi synów z ojcami, a nieadekwatnie zacieśniona więź z matkami. Syn nie zakorzenił w sobie wzorca męskiego na tyle, aby pożegnać nadmiarowy wzorzec matki. W ten sposób nigdy nie dorasta i pozostaje w dziecięcych oczekiwaniach i poszukiwaniach. Matka, która nie "oddaje" syna ojcu, kaleczy go na całe życie. Taki synek będzie sfrustrowany niewystarczająco dobrą kobietą. Jego oczekiwania nie mogą się spełnić ponieważ bez męskiego wzorca nie ma w swojej świadomości obrazu jaki jest mężczyzna dla kobiety. To umyka jego świadomości, natomiast wyraźnie dominuje wyolbrzymiona sfera związana z tym, jaka powinna być kobieta.

Rodzi się mu córka, która widzi rozgoryczonego, cierpiącego ojca, niezadowolonego z matki. Ale ojciec ma jeszcze nadzieję, że córka będzie tym lepszym przejawieniem kobiety niż żona. Zabiega więc o miłość córki walcząc o nią z żoną i rozpieszczając ją do granic przyzwoitości. W ten sposób powiela historię ze swojego dzieciństwa odsuwając córkę od matki. Córka ma wkodowany wzorzec mężczyzny, który kocha, rozpieszcza i spełnia zachcianki. Nie ma obrazu jaka kobieta jest dla mężczyzny, bo wie, że matka jest niewystarczająco dobra. Jej pamięć komórkowa jest wypełniona nieadekwatną miłością pierwszego w jej życiu mężczyzny - ojca. Późniejsze życie córki to ciągła frustracja z powodu niemożności znalezienia mężczyzny, który byłby taki jak ojciec, choć wszyscy kandydaci są niezwykle podobni do niego.

Inny przypadek, gdy rodzi się córka, ale ojciec już nie ma nadziei, że znajdzie w niej lepszy wariant kobiety. Tutaj stopień rozczarowania i rezygnacji prowadzi z reguły do wycofania się ojca z rodziny, a często do skrócenia jego własnego życia.

Rodzi mu się syn. Nie ma wzorców relacji ojca z synem więc pozwala, aby żona, kompensując sobie frustrację niewystarczająco dobrej żony dla swojego męża, a jednocześnie oczywistą niedojrzałość partnera do związku, nadmiernie zaanektowała syna, widząc w nim mężczyznę, który wynagrodzi jej zawód. Sam odczuwa rodzaj niechęci do syna, który na poziomie podświadomym za bardzo mu przypomina jego własną historię z dzieciństwa. Bywa, że w desperacji nie chcąc dopuścić do takiego samego losu, działa zbyt agresywnie i gniewnie. Ta nieumiejętność (z powodu braku dobrych doświadczeń z ojcem), prowadzi do utraty i tak nikłych szans na prawidłową relację z synem.

I koło się toczy. Z pokolenia na pokolenie. W całych rodach nikt już nie pamięta prawidłowych wzorców. Niedojrzali synowie i zawłaszczające mamusie idą przez życie walcząc i cierpiąc.

Droga do zmiany wzorców jest poprzez uświadomienie sobie zaburzeń. Nie po to, by się biczować, karać, ale po to, by zmienić swoje reakcje. Każdy może tego dokonać, jeśli wie gdzie tkwił błąd i jeśli podjął decyzję, że chce zmienić swój los.